Najlepsze nurkowania



Relacja z wyprawy na Sulawesi - marzec 2006


Wyprawa na Sulawesi marzec 2006

 

Przyjazd na Sulawesi

Po opowiadaniach przyjaciół i przeszukiwaniu internetu zdecydowaliśmy się na wyjazd na Sulawesi. 16 marca 2006 zaczęła się nasza podróż. 11- godzinny lot liniami Singapore Airlines przebiegał tak jak lot samolotem, gdzie przez cały czas obsługa donosi jedzenie i picie. Kiedy w końcu zapadł spokój, można było wybrać swój program rozrywkowy z 60 dostępnych kanałów muzycznych i filmowych. Ponieważ nasz bagaż został nadany bezpośrednio do Manado, pobyt w Singapurze był bardzo przyjemny, ponieważ nie było się o nic troszczyć poza wypełnieniem wizy. Po 3 godzinach kolejny lot, tym razem liniami Silk Air do Manado. Po kolejnych 4 godzinach byliśmy na lotnisku w Manado, napełnieni jedzeniem i piciem. Tutaj wszystko odbyło się szybko, ponieważ stosowaliśmy się do rad znajomych: 1. Przedłożyć okienku pieniądze za przyjazd w odliczonej kwocie 25 USD. 2. Przedłożyć paszport z pokwitowaniem dokonania wpłaty. 3. Okienko wstempluje wizę. Zanim opuściliśmy lotnisko wymieniliśmy jeszcze szybko 100 EUR przy następnym okienku. Na zewnątrz zostaliśmy powitani przez przedstawiciela hotelu, który na kartce miał napisane nasze nazwiska. Nie musieliśmy więc nikogo szukać i wszystko poszło bardzo szybko. Auto zostało przyprowadzone, bagaże zapakowane i zaczęła się nasza pierwsza podróż autem po niezwykłych (głównie ze względu na ruch w Manado) drogach Sulawesi.

 

Do spojrzenia przez okno potrzebne są mocne nerwy. W aucie poczęstowano nas świeżą wodą i keksem. Panuje tu ruch prawostronny, a z wąskiej drogi kierowcy potrafią zrobić 4-pasmową autostradę. Odgłosy przyciągają uwagę i sprawiają, że chce się sprawdzić co się dzieje na zewnątrz, na ulicy stoją psy, kury ale również ludzie. Po 45 min podróży przez Manado i dżunglę z palm kokosowych i bananowych docieramy do hotelu. W ten sposób mamy za sobą 30- godzinną podróż pełną jedzenia z jednoczesnym brakiem ruchu. Cały czas jesteśmy podekscytowani tym co nas czeka.

 

Raj

Hala powitalna, drewniana z widokiem przez zielony teren na morze. Widok ten podziwialiśmy każdego ranka, przechodząc przez halę na śniadanie. Przy recepcji załatwiliśmy wszystko bardzo szybko. Wypełnienie formularzy, paszport po skopiowaniu dostaliśmy od razu z powrotem. Właściwie wystarczył jeden podpis. Otrzymaliśmy klucze i zostaliśmy zaprowadzeni do naszej chatki. Własny „dom“ z tarasem i pawilonem z leżakami z bambusa i widokiem na górę „Manado Tua“ jak i na wyspę Bunaken- nie liczyliśmy na tak wiele. Byliśmy pod wrażeniem. Było wspaniale. Nikt nam za wiele nie obiecywał...po prostu raj.

 

Baza nurkowa

Mimo że w recepcji otrzymaliśmy voucher na bezpłatny masaż po podróży, nie mogliśmy się doczekać, by zobaczyć bazę nurkową. Baza „Thalassa Dive Center” to duża, piękna baza z różnymi pomieszczeniami na sprzęt, biuro, klasy szkoleniowe itd. i dużą ilością wygodnych miejsc do siedzenia. Zostaliśmy tam bardzo miło powitani, załatwiliśmy od razu sprawy papierkowe, zapłaciliśmy opłatę za nurkowania na terenie Parku Narodowego Bunaken, za co otrzymaliśmy specjalne plakietki. Rada Plakietki te należy zabrać na każde nurkowanie z łodzi, więc warto je przyczepić do plecaka lub kluczy hotelowych. W końcu nasz sprzęt został wpisany na listę i postawiony w specjalnej skrzynce. Na piankach i skrzynce umieszczono nasze nazwiska. Nasz bagaż został na cały nasz pobyt w bazie, więc nie musieliśmy go nosić w tą i z powrotem. Od tego momentu nasz sprzęt widzieliśmy tylko podczas sprawdzania na łodzi zanim zakładaliśmy go i nurkowaliśmy. Po każdym nurkowaniu dostawaliśmy świeże ręczniki i napoje na łodzi. Poza tym pytano nas o długość nurkowania i maksymalną głębokość i zapisywano te informacje. Między nurkowaniami przygotowywano butle do następnego nurkowania. Po nurkowaniu z godz. 10:00 wracaliśmy do bazy. Tam dostawaliśmy kawę/herbatę/wodę i zawsze jakiś smaczny indonezyjski obiad. Był on przygotowany przez kobietę z pobliskiej wioski. Po nurkowaniu z godz. 14:00 byliśmy rozpieszczani w bazie kawą/herbatą/wodą i jakimś wypiekiem, nasz sprzęt był wtedy płukany i suszony przez załogę (chyba ze chciało się wziąć udział w nurkowaniu nocnym).

 

O nurkowaniu

Odwiedzane były zawsze nowe miejsca, by pokazać gościom jak najwięcej miejsc. Przewodnicy wyszukiwali najciekawsze rzeczy i od razu dzwonili jak coś znaleźli. Przed nurkowaniem mówiło się przewodnikom co chciałoby się zobaczyć, a oni robili wszystko by dla nas to odszukać. To niezwykłe co potrafią odkryć przewodnicy bez żadnej lampy. Widzieliśmy wiele pięknych ogrodów koralowych z wieloma rybami i wspaniałymi ślimakami nagoskrzelnymi i krewetkami. Spotykaliśmy także żółwie, węże morskie i rekiny. Trudno wszystko co widzieliśmy tutaj opisać. Należy jednak zwrócić uwagę, że prawie na wszystkich miejscach występowały częściowo silne prądy. Najwspanialasze Od tego roku Simone oferuje wyprawę do Cieśniny Lembeh z nocowaniem na łodzi. Zdecydowaliśmy się na tą ofertę i byliśmy po prostu zachwyceni. Ponieważ byliśmy jednymi gośćmi (łódź zabiera maksymalnie 4 osoby), którzy zdecydowali się na tą wycieczkę, mieliśmy „prywatną łódź” jedynie dla siebie. Towarzyszył nam kapitan, kucharz, przewodnik i załoga łodzi. Rejs zaprowadził nas najpierw na Bangka. Tam nurkowaliśmy 2 razy na różnych miejscach z przepięknymi miękkimi koralami. Później popłynęliśmy dalej do Cieśniny Lembeh. Jak tylko dopłynęliśmy do cieśniny odbyło się pierwsze nurkowanie, a bezpośrednio na Lembeh nurkowanie nocne. Na koniec podano ciepłą kolację i spędziliśmy uroczy wieczór na pokładzie pod rozgwieżdżonym niebem w towarzystwie załogi. My spaliśmy w kabinie, załoga na pokładzie. Następnego ranka odbyły się 2 kolejne nurkowania na Lembeh, później jeszcze na Bangka zanim udaliśmy się w powrotną podróż. Nurkowanie na Lembeh i Bangka były wspaniałe, chociaż zupełnie różne. Na Bangka wszystko jest kolorowe dzięki wspaniałym miękkim koralom, kolorowym ławicom ryb, jednak w silnych prądach. W Lembeh właściwie jest tylko czarny piasek, ale poza piaskowymi wzgórzami ukrywa się tyle dziwnych stworzeń, których przy pierwszym spojrzeniu nie uważa się za zwierzęta. W Lembeh nurkuje się bez prądów, odkrywa wiele i jest bardzo interesująco. Podczas tej krótkiej wyprawy odkryliśmy wiele rzeczy i naprawdę wypoczęliśmy. Chętnie powtórzymy tą wyprawę. Można również oczywiście wybrać się na całodniowy rejs na Lembeh autem lub na Bangka łodzią (tu należy zwrócić uwagę na minimalną liczbę uczestników) organizowane przez Thalassa.

 

Podsumowanie

Hotel Santika to piękny zadbany ośrodek z bardzo miłym personelem. Śniadania są uniwersalne a ciepły bufet urozmaicony. Kawiarnia „Big Tree” (najwyższy punkt kompleksu) ze wspaniałym widokiem na Park Narodowy Bunaken serwuje wspaniałe kolacje. Busik jeździ co wieczór do Manado do centrum handlowego „MegaMall”. Kompleks basenowy jest również wspaniale zadbany i idealny do odpoczynku po nurkowaniu. Również tutaj otrzymuje się świeże ręczniki na leżaki a bar jest zawsze otwarty. Koniecznie należy odwiedzić Dom Masażu. 15 różnych rodzajów masażu opisanych jest w „menu”. Po prostu wybrać i rozkoszować się tym przeżyciem. Załoga w Thalassa. Należy pamiętać o tym, że urlop jest po to, by dać się rozpieszczać. Motto bazy: „Przyjedź jako gość, odjedź jako przyjaciel” jest w pełni realizowane. Wszyscy członkowie ekipy (nieważne czy w biurze, na łodzi, czy przewodnicy, technicy czy panie w kuchni) bardzo się starali, by umożliwić nam wspaniały urlop nurkowy. Jeżeli ekipa zauważyła, że coś jest nie tak z prywatnym automatem, był on naprawiany w bazie. Na koniec dostaliśmy logbook (wydruk z komputera) ze wszystkimi informacjami o naszych nurkowaniach i planem miejsc, które odwiedziliśmy. W całym ośrodku nie używa się gotówki, wszystko zapisywane jest na pokój, a ostatniego dnia opłaca się wszystko gotówką lub kartą. Mimo pory deszczowej tylko raz przez 24 godziny (a mimo to nurkowaliśmy z łodzi). Poza tym od 1 do 3 razy dziennie padało po 5 minut (z reguły jedynie nocą), co przy wysokiej wilgotności powietrza i 33ºC robiło swoje. Komarów, mimo pory deszczowej prawie nie widzieliśmy. Ale skuteczny środek ochronny przeciwko nim trzeba koniecznie zabrać. Wykorzystaliśmy nasz urlop właściwie tylko do nurkowania. Ale ląd ze swoimi małpkami, wulkanami i źródłami również jest bardzo piękny. Zaangażowanie bazy nurkowej Budowa szkoły, prowadzona przez szefową bazy Simone za jej własne fundusze została zakończona. Podczas naszego pobytu nastąpiło otwarcie szkoły przy udziale znakomitości Północnego Sulawesi. Ale na tym nie kończy się zaangażowanie bazy. Simone prowadzi dalsze projekty mające poprawić życie mieszkańców Sulawesi.

 

Rada

Podczas wyjazdu należy uiścić opłatę w wysokości 75.000 IR. Warto mieć przygotowaną odpowiednią kwotę. Wielkie podziękowania dla ekipy Schoener Tauchen Umożliwili nam oni wspaniały urlop. Poczynając od oferty przez rezerwację aż do pobytu. Wspaniała organizacja z dużą ilością ważnych informacji. Byliśmy zaskoczenie, że nasze jedyne ważne życzenie, by w samolocie siedzieć w ostatnim rzędzie zostało spełnione zarówno podczas podróży tam jak i z powrotem. Zakwaterowanie w chatce było miłym zaskoczeniem. Najpóźniej w następnym roku (maj/czerwiec) znowu wykupimy w Schoener Tauchen ten wyjazd. Obiecaliśmy już to naszym przyjaciołom w Północnym Sulawesi, Thalassa i Santika

 

Juergen Becky i Katrin Stange