Najlepsze nurkowania



Relacja z wyprawy: Północne Sulawesi - Minahasa Resort


Przyjazd

Jest 12 w południe. Punktualnie niczym w szwajcarskim zegarku zostaliśmy odebrani z lotniska w Manado. Obie miłe osoby z Minahasa Lagoon Resort zaoferowały nam długą podróż (ok. 50 km) do ośrodka. Po 90 minut, z tego ostatni odcinek na autostradzie położonej wzdłuż wybrzeża, dotarliśmy do pięknie usytuowanego ośrodka. Skutki niepogody z początku roku z jej lawinami błotnymi są jeszcze wprawdzie widoczne na ostatnich kilometrach przed ośrodkiem, lecz w zmiany w środku rzucą się w oczy jedynie gościom, którzy byli tu także przed rokiem. Wszystko zostało uporządkowane. Z recepcji i restauracji można dostać się do basenu, baru i Spa przez mały mostek. Przy niskim poziomie wody pod nogami przepływa jedynie mały strumyk, jednak przy wysokim poziomie wody od sto dzieli nas jedynie 1,5 metra do powierzchni wody.

 

Zakwaterowanie

Zaraz po przyjeździe zostaliśmy przywitani przez Marka oraz przy powitalnym koktajlu wprowadzeni w szczegóły dotyczące funkcjonowania ośrodka i nurkowań. Zebranie danych osobowych i certyfikatów nurkowych odbywa się z iście szwajcarską precyzją. Dzisiaj mamy jeszcze wolne od nurkowania, jednak na następny dzień zdecydowaliśmy się na wyprawę do Parku Narodowego Bunaken. Popołudniu chcieliśmy obejrzeć miejsca w pobliżu ośrodka. Po krótkim rozpakowywaniu i uporządkowaniu sprzętu nurkowego w przestronnym i funkcjonalnie urządzonym bungalowie poznaliśmy Danny’ego, Szwajcara, który troszczył się o wszystko. Również od niego dowiedzieliśmy się wiele ważnych rzeczy o ośrodku i nurkowaniu. Później wymieniliśmy przysługujący nam masaż jetlag na indonezyjski i rozkoszowaliśmy się chwilą odpoczynku. Przy spóźnionym wieczornym obiedzie wybieraliśmy potrawy z karty. Włoskie wpływy właściciela są łatwe do rozpoznania ale wszystko podane jest w pysznych wariantach indonezyjskich. Jest tutaj teraz bardzo spokojnie. Jeszcze tydzień temu ośrodek zarezerwowany był przez 30 Włochów.

 

Nurkowanie

Następnego ranka rozkoszowaliśmy się śniadaniem przy promieniach wschodzącego słońca. Zaplanowany na 8:00 wyjazd został opóźniony, ale łodzie nurkowe z dwoma silnikami dla maksymalnie 10 osób skróciły czas dotarcia na miejsce do ok. 60 minut. W drodze do celu otrzymaliśmy plakietki Bunaken (bilety wstępu na teren Parku Narodowego ważne do końca roku) i wyczerpujące intro dla 4 gości. Załóżcie okulary przeciwsłoneczne, wtedy zobaczycie również coś pod wodą, jest to motto Luca, naszego towarzysza w czasie nurkowań, nurkujemy po indonezyjsku. Strome skały i silne prądy towarzyszą nam podczas długiej drogi przez odradzający się podwodny świat. Wprowadzenie Parku Narodowego, ograniczenia wstępu wspierane przez bazy i przewodników pozytywnie wpływa na faunę i florę. Spojrzenie ze ściany w otwartą wodę zostanie nagrodzone ujrzeniem rekina, żółwia, czy ogromnych ławic ryb. Również na ścianach jest mnóstwo rzeczy wartych obejrzenia i sfotografowania. Gąbki w niezliczonych kolorach błyszczą się w świetle słonecznym. Małe kraby towarzyszą rozgwiazdom. Polipy wyciągają się w kierunku bogatych w pokarm prądów, proszę jednak ich nie dotykać, jedynie oglądać i fotografować. Na większości korali spotkać można wiele różnokolorowych rybek, krabów, a przy odrobinie szczęścia i dobrej znajomości miejsca przez przewodnika także kraby z gatunku (Xenocarcinus tuberculatus). Wiele małych załomów w ścianach oferuje schronienie niezliczonym rybom. Tam odkryć można również bogato rosnące gąbki. Rybki rafowe nie pokazują się wyłącznie na dachu rafy ale można je zobaczyć także tutaj. Ze względu na dużą liczbę miejsc nurkowych wokół wysp Nain, Mantehage, Manado Tua, Bunaken i Siladen należących do Parku Narodowego, nie można narzekać na brak urozmaicenia. Oferowane są zarówno nurkowania w prądach jak i bez. Oczywiście przed nurkowaniem przewodnik sprawdza kierunek i siłę prądów. W razie konieczności można wybrać się w inne miejsce. W przerwie między nurkowaniami oferowane są małe przekąski i owoce. Po drugim nurkowaniu podawany jest urozmaicony i smaczny obiad z ciepłymi i zimnymi potrawami. Kawa, herbata i woda wliczone są w cenę. Droga powrotna do ośrodka wykorzystywana jest jako okazja do opalania się na pokładzie, a dzięki mocnym silnikom mija równie szybko jak w tamtą stronę. Po powrocie do ośrodka można się w spokoju przygotować do popołudniowego nurkowania. Do miejsc można się szybko dostać i nadają się one także do nurkowań nocnych. Nie ma tutaj stromych ścian, jest za to muck diving. Nanoszony przez cały czas muł czeka na nieostrożne poruszenie płetwą lub ręką. Niezliczone ślimaki nagoskrzelne, mandaryny, skrzydlice przecinają podwodny krajobraz. Pod wodą dopiero w nocy budzi się życie.

 

Wycieczki po lądzie

Koniec pobytu w Minahasa Lagoon Resort urozmaica wyprawa po lądzie. To, że odbywa się ona w niedziele oznacza, że niektóre atrakcje są zamknięte, ale za to ruch na drogach tworzony jest jedynie przez tubylców wybierających się na wycieczki. Trasa przebiega wzdłuż jaskiń używanych przez Japończyków w czasie II wojny światowej, pozostałości służą teraz jako materiały budowlane, dalej podziwiamy pola ryżowe z różnymi śmiesznymi ptasimi gniazdami zbudowanymi z materiałów codziennego użytku. Podróż zaczyna się bardzo wcześnie, bo już koło 6:00, można się dzięki temu wspiąć nawet na jeden z aktywnych wulkanów, Mt. Lokon lub Mt. Mahawu. Spacer po małych wioskach, po obrzeżu głównych ulic pozwala zaobserwować uwielbienie mieszkańców do kwiatów. Wszędzie jest ich pełno. Dachy z reguły pomalowane są w narodowe kolory, można też jednak znaleźć inne narodowości. Piękne ogrody dopełniają obrazu, a w niektórych miejscach można nawet kupić kwiaty. Na plaży oferowana jest także benzyna w butelkach po różnych napojach. Wszędzie widać rodziny wybierające się na msze. Można się też natknąć na obchody różnych regionalnych świąt. Dalej droga prowadzi do starego miasta Warugas i do przykładowego osiedla na obrzeżu głównej ulicy. Można tu sobie od razu wybrać przyszły dom i zezwolić na rozpoczęcie jego budowy. Na pewno jako miejsca na przyszły dom nie wybierze się terenów siarkowych wokół Lahendong. Widok jest wspaniały ale zapach siarki nie zachęca do pozostania tam dłużej. Lepiej jest już na obrzeżach Tonado. Jezioro to służy jako źródło wody do nawadniania pół ryżowych i napędzania elektryczności. Wielu Indonezyjczyków wykorzystuje weekend do żeglowania i kąpieli. Piknik na plaży z widokiem na morze jest czymś zachwycającym. Podczas drogi powrotnej mija się znowu pola ryżowe. Ostatni przystanek przypada na buddyjską świątynię. Tutaj zostaliśmy zaproszeni do wzięcia udziału w święcie. Dopiero późnym popołudniem zaczęło padać. Kiedy niebo płacze, cieszą się właściciele plantacji. My również się cieszymy, bo przez cały dzień mieliśmy piękną pogodę, świecące słońce i znośną temperaturę. Ta wycieczka jest niewątpliwie godna polecenia.

 

Pożegnanie

Ostatniego dnia trzeba się pożegnać ze wspaniałymi gospodarzami ośrodka. Tutaj naprawdę zwraca się uwagę na życzenia gości, a jeśli tylko to możliwe spełnia się je. Również bardzo się wspiera osoby z ograniczeniami zdrowotnymi oferując im pomoc, jeżeli tylko jest potrzebna. Na szczególne podziękowanie zasłużył Danny. Tutaj możemy zamieścić jego prośbę do gości, by przywozili ze sobą dla Danny’ego kapustę kiszoną.

 

Dr. Hubertus Appler