Najlepsze nurkowania



Wycieczka grupowa do Papui- Nowej Gwinei, Star Dancer i Loloata Island Resort, maj 2006


Tak, Papua- Nowa Gwinea jest daleko od Europy, a nawet bardzo daleko. Sam przelot trwa około 20 godzin, a do tego jeszcze te wszystkie przerwy na różnych lotniskach. Z Polski do Dubaju, też jeszcze ok., z Dubaju do Singapuru, a to jeszcze nie koniec. Pozostał jeszcze przelot na trasie Singapur - Port Moresby i wtedy dopiero można odetchnąć, że jest się już na miejscu, a podróży powrotnej jeszcze się nie myśli. Kiedy się już dotrze do Port Moresby to wszystko jest w porządku. Bagaże dotarły w całości, formalności związane z przyjazdem zostały sprawnie załatwione, ponieważ kantor był jeszcze zamknięty pozwolono nam opłatę wizową w wysokości 100 Kina zapłacić przy wylocie, co uznałem za bardzo miłe i dostosowane do turystów, celnik też nie sprawiał problemów, mały dowód, że jest się nurkiem i odprawa celna została zakończona. Później jeszcze tylko przejść z lotniska międzynarodowego na krajowe, odprawa na samolot do Hoskins, kolejne 4 godziny czekania. Ale każde oczekiwanie kiedyś się kończy, a jak już się siedzi w maszynie Air Niugini to wie się, że podróż dobiega końca. Latanie po Papui- Nowej Gwinei nie jest skomplikowane, żadnych długich kontroli, jak się przybędzie 40 minut przed odlotem, to ma się wystarczająco dużo czasu na załatwienie wszystkich formalności, samoloty są punktualne, pilotów poznaje się osobiście, a widoki podczas lotu są fantastyczne, czego chcieć więcej. Lotnisko w Hoskins nie jest może największe, ale za to bardzo osobiste, nie trzeba się martwić o bagaż, niczego nie można tam zgubić.  Jeszcze tylko godzinka autobusem i dotarliśmy na miejsce.

35-metrowy Star Dancer ma 8 dwuosobowych kabin, z czego 7 znajduje się na pokładzie głównym, a jedna na dolnym. Wszystkie kabiny są bardzo komfortowe z indywidualnie regulowaną klimatyzacją, własnym prysznicem i toaletą i poza kabina na dolnym pokładzie, dysponują także oknem panoramicznym. Rano na życzenie podawana do łóżka jest kawa, herbata lub kakao. Generalnie serwis na pokładzie jest wspaniały. Przy maksymalnie 16 nurkach jest wystarczającą miejsca dla wszystkich. Pokład nurkowy jest bardzo przestronny i funkcjonalny. Każdy ma wystarczająco miejsca, są odpowiednie stoły na sprzęt fotograficzny, umywalki ze świeżą wodą do płukania sprzętu i miejsca do ładowania akumulatorów (110 i 220 V). Salon znajduje się na górnym pokładzie i jest klimatyzowany, tutaj serwowane są śniadania, obiady, kolacje i różne przekąski. Napoje, także alkoholowe, są za darmo. Na częściowo zadaszonym pokładzie słonecznym znajduje się wystarczająca ilość leżaków i hamaków.

Nurkować można, aż zjawi się lekarz ;), od 4- 5 nurkowań to reguła. Przed każdym nurkowaniem odbywa się wyczerpujące intro. Nurkuje się z platformy, co jest bardzo wygodne i pozwala zaoszczędzić odrobinę czasu. Pod wodą jest dużo wolności jeśli chodzi o nurkowanie, 4 przewodników jest zawsze pod wodą, ale można robić co się chce, co jest szczególnie ważne dla fotografów. Nurkuje się z 12- litrowymi, aluminiowymi butlami z zaworami typu INT, nitroks jest dostępny, a przy 5 nurkowaniach dziennie godny polecenia. Generalnie nurkowanie na Star Dancer jest bardzo przyjemne.

Trasa Star Dancer prowadziła od Walindi do Wysp Vitu, później do raf Fathers a na koniec do Zatoki Kimbe. Temperatura wody była dosyć wysoka (do 31ºC), a stan raf wspaniały. Nietknięte korale, dużo ryb, nawet jeśli brakowało trochę dużych ryb, a dodatkowo na żadnym z miejsc nie było widać nurków z innych statków. Makro również w porządku, więc generalnie nie było na co narzekać. Także, tak jak można to zobaczyć na zdjęciu, wszyscy byli zadowoleni, a grupa wspaniale dobrana. Wielkie podziękowania dla Babette, Bernd, Uschi i Bernd, Berit, Vera, Uli, Stephan i Hansjorg. Załoga Star Dancer była bardzo miła za co należy im się wielka pochwała. Nawet jeśli już trzeciego wieczoru trzeba było zacząć racjonować czerwone wino.

Loloata Island Resort- Ponieważ nie ma codziennie lotu z Port Moresby do Singapuru, resztę czasu spędziliśmy na wyspie Loloata. Wyspa jest w pobliżu Port Moresby, a transfer z lotniska trwa ok. 40 minut (autem i łodzią). Loloata to miłe miejsce do zrelaksowania się przed długa podróżą. Nie ma tu wprawdzie plaży, ale na pewno nie można się nudzić. Na wyspie występuje bardzo interesująca fauna i flora, kto chce zobaczyć węże morskie na lądzie, znalazł się w odpowiednim miejscu. Ośrodek prowadzi Dick Knight, Australijczyk, który przebywa tu już od dawna i należy do pionierów nurkowania na Papui- Nowej Gwinei. Cały ośrodek jest bardzo przestronny, przydałoby się odrobinę farby w niektórych miejscach, ale serwis i jedzenie są pierwszej klasy. Byliśmy zakwaterowani w nowych klimatyzowanych bungalowach, leżących z dala od głównych budynków, zaletą jest spokój, wadą konieczny spacer (ok. 5 minut) do baru i restauracji. Bungalowy są dosyć przestronne, a łazienki ogromne. Cieszy także piękna weranda z widokiem na stały ląd. Naprawdę pyszne jedzenie (zawsze w formie bufetu) należy do najlepszych rzeczy na tej wyspie.

Naturalnie można tu także nurkować, jest kilka rzeczy, które sprawiają, że nurkowanie tutaj należy do interesujących, jest to najprawdopodobniej najlepsze miejsce na świecie do oglądania Rhinopias (skorpen). Również tutaj nurkowanie jest relaksujące, łodzie są przestronne i szybkie, dojazdy niezbyt długie, a przewodnicy potrafią wszystko znaleźć. Dwutygodniowy pobyt tutaj to może trochę za długo, ale na parę dni jest to idealne miejsce.

Tawali Resort Ostatnim etapem mojej podróży do Papui- Nowej Gwinei był pobyt w Tawali Resort w Zatoce Milne. Z Port Moresby leci się do Alotau, a później jeszcze około 90 minut autobusem, po coraz gorszych drogach, aż do miejsca, gdzie już dalej nie można przejechać i wtedy płynie się łodzią (ok. 10 minut). Na początku nie widzi się bungalowów, ponieważ ośrodek położony jest na wzgórzu i otoczony bujną roślinnością. Tawali składa się z dużego budynku głównego z restauracją, barem i recepcją, stamtąd prowadzą zadaszone drogi do poszczególnych bungalowów. Najwspanialszą rzeczą w tym ośrodku jest taras panoramiczny skąd rozpościera się niesamowity widok na Zatokę Milne. Bungalowy są naprawdę duże, z dwoma podwójnymi łóżkami, klimatyzacją, wentylatorem, lodówka i własną werandą. Ośrodek jest gustowanie urządzony, duże drewna, co wspaniale łączy się z krajobrazem. Jedzenie również było bardzo dobre, tak samo jak miła obsługa.

Nurkowanie jest bardzo indywidualne, okoliczne miejsca nurkowe nie leżą zbyt daleko i oferują dobre połączenie stromych skał i makro, jednak blaknięcie korali również na rafie przybrzeżnej spowodowało pewne szkody. Lepsze miejsca znaleźć można podczas jednodniowych rejsów jednodniowych, które odbywają się na szybkim katamaranie. Rafy na południe od East Capes są po prostu zachwycające, świetne połączenie miękkich i twardych korali, dużo różnych gatunków ryb.

Chertan- Na koniec miałem jeszcze przyjemność spędzić dwa dni na Chertan. Chertan stanowi idealne uzupełnienie Tawali, ponieważ na statku można dotrzeć również do tych dalej położonych miejsc. Rob van der Loos zna Zatokę Milne i pobliskie rafy jak nikt inny. Statek nie oferuje żadnego luksusu, ale za to serwowane jest wspaniałe jedzenie i odbywają się świetne nurkowania. 2 dni na statku były perfekcyjne. Jest jeszcze więcej ośmiornic bluering niż można sobie było wymarzyć. Ta krótka wycieczka na Chertan była najlepszym możliwym zakończeniem mojego pobytu na Papui- Nowej Gwinei.