Najlepsze nurkowania



Papua Nowa Gwinea


13 maja 2008 Po długiej podróży z Niemiec (Nicole) i z Filipin (Doris z grupą) dotarłyśmy do Port Moresby o 05:40 (różnica czasu + 9 godzin). Najpierw odbyła się kontrola paszportowa i załatwienie wizy (100 Kina). W Europie trudno jest dostać Kiny, można na nie wymienić pieniądze na lotnisku. Odrobina cierpliwości i wszystkie formalności zostały załatwione. Przed lotniskiem czekał na nas busik, który zawiózł nas do Loloata Island Resort. Transfer trwa ok. 25 minut. 13-14 maja Loloata Island Resort, w którym miałyśmy nocleg, to mały i prosty ośrodek. Powitanie było bardzo serdeczne i mogłyśmy od razu udać się do pokoi, co było dla nas bardzo korzystne po długiej i męczącej podróży. Po długim śnie zwiedziłyśmy bungalowy i bazę nurkową. Na nurkowanie czasu niestety zabrakło. Niezależnie od tego czy jemy śniadanie, obiad czy kolację bufet jest bardzo urozmaicony, a potrawy smaczne. 14 maja Tego dnia miałyśmy przelot do Alotau (ok. 45 minut), po krótkiej chwili sprzed lotniska zabrał nas transfer do Tawali Resort (ok. godziny autem i 10 minut łodzią). 14-16 maja W Tawali Resort czekało nas równie miłe powitanie z koktajlem i informacjami o działaniu hotelu i bazy. Zaraz po zameldowaniu udałyśmy się na popołudniowe nurkowanie. Tawali resort położony jest nad Milne Bay, wśród egzotycznych orchidei i pod dachem z lasu deszczowego. Od budynku do budynku wiodą kładki, są one zadaszone, więc podczas opadów można się ukryć przed deszczem, co podczas naszego pobytu często się przydawało. Cały ośrodek jest bardzo ładny i zadbany. Widok na zatokę z tarasu lub restauracji zapiera dech w piersiach. Pokoje są bardzo przestronne i komfortowe. Dwa podwójne łóżka, barek, piękna łazienka, duża weranda, nikt tu nie oszczędzał na komforcie. Zgodnie z oczekiwaniami baza okazała się świetnie zorganizowana. Położona jest tuż przy ośrodku i oferuje 2 do 3 nurkowań dziennie. Bezpośrednio przed ośrodkiem znajduje się stromo opadająca rafa przybrzeżna z mandarynami. Nurkowania odbywają się z komfortowych łódek, które zabierają do 6 osób do pobliskich miejsc lub z katamaranu, który zabiera do 12 osób do bardziej oddalonych miejsc. Po nurkowaniach serwowana jest woda, herbata, kawa, małe przekąski i świeże ręczniki. Dojazdy do miejsc nurkowych trwają od 5 do 60 minut (nitroks możliwy za dopłatą). Rafa przybrzeżna i miejsca na północnym wybrzeżu oferują wspaniałe miękkie korale, świat makro o spotkania z dużymi rybami, w tym rekinami i mantami. 17 maja Lot powrotny do Port Moresby, skąd przejechałyśmy busem do Airways Hotel 17-18 maja Airways Hotel znajduje się 10 minut drogi od lotniska i jest godny polecenia na przystanek w Port Moresby. Miasto jako takie nie zachęca zbytnio do zwiedzania, dlatego chętniej korzysta się z restauracji, basenu i SPA w hotelu. Pokoje są ładne i komfortowo urządzone. 18 maja Wcześnie rano transfer na lotnisko i przelot do Hoskins (1:30), skąd w ciągu 60 minut dostałyśmy się do Walindi Resort 18-20 maja Walindi to przytulny ośrodek ze wspaniałym ogrodem. Basen stanowi serce ośrodka. W porach posiłku gości mogą wybierać wśród dań kuchni zachodniej i miejscowej z bufetu. Każdy bungalow ma własną werandę, łazienkę, wentylator, lodówkę, małą niszę kuchenna do przygotowania kawy czy herbaty. Na noc prąd jest wyłączany, o czym warto pamiętać, jeśli chce się naładować sprzęt. 2 nurkowania z łodzi, które mogłyśmy tu zrobić były wspaniałe. Rafy w zachodniej części Nowej Brytanii przyniosły już niejednemu fotografowi sławę. Nic dziwnego- tutaj spełniają się marzenia nurków. Repertuar niezwykłych motywów wydawał się niewyczerpany. Ponad 190 raf w pobliżu wybrzeża jest do odkrycia. Prawie wszystkie nurkowania odbywają się w zachodniej części zatoki Kimbe. W tej chronionej zatoce znajduje się duża ilość rzadkich stworzeń, z których znana jest Papua Nowa Gwinea, jak również możliwe są spotkania z dużymi rybami na Father’s Reef. W Zatoce Kimbe od czasu do czasu zobaczyć można także orki. 20 maja O 7:30 ruszyłyśmy w kierunku lotniska na lot przez Rabaul do Kavieng. Miejsce to jest bardzo małe i do Lissenung można się dostać po krótkiej jeździe autem (2 minuty) i 20 minutach łodzią. 20-24 maja Wyspa to idealna baza na przygodę z nurkowaniem na Papui. Wyspa położona jest tylko 2º na południe od równika na Morzu Południowym, gdzie temperatura wody przez cały rok wynosi od 28 do 30ºC. Całą wyspę, w zależności od poziomu wody, można obejść w 15 minut. Duże palmy i inne tropikalne rośliny gwarantują cień, a mała ale piaszczysta plaża zachęca do relaksu. Mały ośrodek rozmieszczony jest na białym piasku i składa się z 7 pokoi dla 14 gości. Każdy pokój wyposażony jest w wentylator na suficie, moskitiery na łóżku, siatki na oknie i dużego biurka. Przestronna weranda z wygodnymi krzesłami zachęca do odpoczynku po nurkowaniu. Chociaż woda do kąpieli nie jest podgrzewana, ciepły klimat dba o przyjemną temperaturę wody. W restauracji na świeżym powietrzu czekają zimne napoje i smaczne potrawy. Świeże owoce morza, jak ryby, kraby i langusty zajmują główne miejsce w menu. Nie tylko Lissenung Resort ale także właściciele Dietmar i Antje sa po prostu wspaniali, można się tu poczuć jak w domu. Wyjątkowe położenie tej małej wyspy między południowym Pacyfikiem a Morzem Bismarcka sprawia, że świat podwodny jest wyjątkowo piękny. Nurkowanie jest bardzo urozmaicone. Od stromych ścian i wraków, przez muck diving, do rekinów, tuńczyków, makreli i barakud, jest tu po prostu wszystko. Przy odrobinie szczęścia spotkać można także eagle rays i manty. Pływy prowadzą do częściowo silnych prądów i tego urozmaicenia. Tuż przy wyspie znajduje się kolorowa rafa na której można codziennie, bezpłatnie nurkować. 24 maja Przed południem wykwaterowanie i przelot do Port Moresby. 24-25 maja Kolejny nocleg w Port Moresby. Tym razem postanowiłyśmy wypróbować Crown Plaza, który godny jest do polecenia jeśli chodzi o sam nocleg, jednak nie jest to ten sam komfort jaki oferuje Airways.

Góry

25 maja Air Niugini zabrało nas wreszcie do Tari, długo wyczekiwanych gór. Lądowanie samolotu było obserwowane przez setki mieszkańców wioski. Widok jaki zobaczyliśmy był po prostu oszałamiający. Zostałyśmy powitane przez pracownika Trans Niugini Tours o zabrane do Ambua Lodge, leżącego na wysokości 2000 metrów. Klimat tu jest bardzo przyjemny, chociaż było trochę chłodniej niż oczekiwałyśmy. 25-28 maja Lodge jest bardzo komfortowy i położony w ogromnym ogrodzie z niezwykłym widokiem na góry. Pokoje posiadają podgrzewanie, z którego od razu skorzystałyśmy. Z każdego bungalowu roztacza się widok o zakresie 180º na góry. 3 smaczne posiłki serwowane są w dużym salonie, który służy także jako restauracja, a wieczorem palone jest w kominku. W dwa następne dni robiłyśmy wycieczki busem do pobliskich wycieczek, by zobaczyć tradycyjne życie mieszkańców. Byłyśmy wszędzie serdecznie witane, zawiązałyśmy kilka znajomości, a nowi przyjaciele spokojnie odpowiadali na nasze liczne pytania, pokazywali malunki na ciele, biżuterię, tradycyjne stroje i tace jak Spirit Dance, czy Sun Dance. Poza tym można się wybrać z ośrodka na spacery po lesie deszczowym do różnych wodospadów lub na wyjazd połączonym z obserwowaniem ptaków. 28 Maja Mały samolot czarterowy dla maksymalnie 6 pasażerów zabrał nas rano do Karawari, miejsca nad rzeką Sepik. Wylądowałiśmy na małym pasie startowym i zostałyśmy powitane przez grupkę dzieci, które z ciekawością przyglądały się naszemu lądowaniu. Klimat był tutaj znowu dosyć ciepły i parny. Na obiad pojechałyśmy do Karawari Lodge, do której można się dostać w ciągu 15 minut łodzią po rzece. Chociaż styl w jakim zostało wybudowane to miejsce jest zupełnie inny niż ten w Ambua Lodge, również tutaj byłyśmy bardzo zadowolone, szczególnie wspaniałym widokiem na las deszczowy, który rozciągał się aż do horyzontu. Szybko zabrałyśmy lunch, rzuciłyśmy jeszcze okiem na bungalowy, które są bardziej proste i musiałyśmy dalej ruszyć w drogę. Było nam przykro, ponieważ miejsce to na pewno jest warte dłuższego pobytu. Atmosfera w tak krótkim czasie przekonała nas, że jest to wspaniałe miejsce. Dla gości, którzy tu mieszkają organizowane są wizyty w wiosce wokół rzeki, które na pewno warte są zobaczenia. Po południu ruszyłyśmy kolejnym małym samolotem w kierunku gór. Tym razem naszym celem była góra Hagen. Tutaj klimat znowu porównywalny był z Tari, a więc było chłodniej i bardzo przyjemnie. 28 – 29 Maja Po 45 minutach dotarliśmy busem do Rondon Ridge. Ośrodek jest bardzo ładny i dosyć nowoczesny. Pokoje są komfortowo urządzone- nie brakowało nawet telewizora. Osobiście uznałyśmy ten luksus za zbyteczny i nie pasujący do miejsca. Widok tutaj również zaparł nam dech w piersiach. Również na górze Hagen i w okolicy nie miałyśmy niestety możliwości wziąć udziału w żadnej wycieczce ponieważ brakowało nam czasu. Musiałyśmy skorzystać więc ze zdjęć i opowieści innych gości. Tereny dookoła Hagen ukazały nam zupełnie inne życie mieszkańców. 29 maja Po śniadaniu autobus zabrał nas na lotnisko z którego poleciałyśmy do Port Moresby, gdzie wkrótce miałyśmy lot do Singapuru. Musiałyśmy pożegnać się z miejscem o tysiącu twarzach. Było nam przykro, że miałyśmy za mało czasu, by zobaczyć wszystko, co miał nam do zaoferowania ten kraj. Znaczy to jednak, że musimy tu jeszcze raz wrócić, by w spokoju zobaczyć wszystkie wspaniałości.

Podsumowanie

Naszą podróż możemy podsumować w ten sposób, że na pewno możemy polecać wizytę w tym kraju każdemu, nawet jeśli wiąże się to z dosyć długą podróżą. Nawet jeśli ktoś natknie się na problemy z połączeniami lotniczymi, miejscowe agencje i pracownicy ośrodków wszystko bardzo szybko załatwią. Podróż w to miejsce powinno się planować nie tylko pod kątem zobaczenia miejsc nurkowych, ale także zostawić sobie trochę czasu na zwiedzenie terenów górskich. Pobyt tam pozostawił na nas najlepsze wrażenie. W związku z tym chciałybyśmy bardzo serdecznie podziękować wszystkim osobom, które nas tak miło powitały i zajęły się tym, byśmy wróciły z ich kraju z niezapomnianymi wspomnieniami. Nicole Zimmermann i