Najlepsze nurkowania



Meksyk- czerwiec 2006


Cel naszej podróży

Nurkowanie na całym świecie to nasze motto, za każdym razem coś nowego. Coraz trudniej jest znaleźć coś fajnego, za rozsądne pieniądze. Nasz pobyt w Meksyku zakończył się sukcesem. Morze Karaibskie oferuje coś wspaniałego jeśli chodzi o nurkowanie, mianowicie Cenoty. Dodatkowo w czerwcu zaczyna się sezon na rekiny wielorybie. Playa del Carmen leży na Półwyspie Yukatan. Miejsce to rozrasta się głównie dzięki Amerykańskim turystom.

Zakwaterowanie

Jak w każdym miejscu turystycznym znajduje się tu wiele hoteli o różnym standardzie. My wybraliśmy mały, ale dobry hotel Paraiso Azul. Ma on około 20 pokoi, a przed nimi zieloną oazę. Hotel ma wspólny basen i restaurację z Casa Tukan. Żywiliśmy się w wielu restauracjach, w których podawane były potrawy różnych kuchni. Nasza pierwsza droga prowadziła nad morze i jeden z tamtejszych barów, nogi w piasku, drinki i piwo, widok na morze, delikatna bryza, tylko zachód słońca jest po innej stronie.

Rekiny wielorybie

Wykupiony pakiet nurkowy zawierał poza nurkowaniem w Cenotach także nurkowanie z fajką z rekinami wielorybimi. Wstaliśmy o 3 rano. By spotkać te piękne stworzenia. Na szczęście jetlag nam tak bardzo nie dokuczał. Amerykański van na meksykańskich ulicach północnej części półwyspu Yukatan przygotował nas do bujania na łodzi. Czarne chmury i deszcz przekonały nas, że może i Meksyk jest państwem karaibskim ale jest też tropikalnym. Obok wyspy Holbox na północy, spotykają się dwa prądy morskie, przynosząc dużą ilość planktony. Tutaj wcześnie rano przypływają rekiny wielorybie. Rekina poznaje się po typowej płetwie grzbietowej a po kilku metrach pojawia się wierzch płetwy tylnej. Do wody mogliśmy wchodzić w dwie osoby i próbowaliśmy pływać na tej samej wysokości co te olbrzymy. Widzieliśmy coraz więcej rekinów wielorybich. Ja doliczyłam się 18 sztuk. Po prostu super. Drogę powrotną upiększały flamingi i przyroda.

Cenoty

Do Cenotów dojeżdża się vanem: wzdłuż ulicy do Tulum przez dżunglę. Parking ze stołami z betonu lub drewna. Przebieramy się w pianki, przewodnik w 7mm, my w 3 mm bez kaptura. Błękit i chłód w tym gorącu są po prostu wspaniałe. Po sprawdzeniu całego sprzętu mogliśmy zanurzyć się w inny świat. Cały czas przy świetle słonecznym, ale już panowała niepewna atmosfera. Zmiana ze słodkiej na słoną wodę migocze jakby miało się problemy ze wzrokiem. Jak się nurkuje nad, wygląda jakby płynęło się nad powierzchnią wody. To samo z dołu. Można je podświetlić latarką i zwątpić w swoją optykę: obłęd. Nie do opisania. Przepiękne. Każda Cenota jest inna niż poprzednia. Chce się widzieć coraz to więcej, zanurkować we wszystkich. Niesamowita gra światła między skałami, niemal mistyczna atmosfera. Czasami można było patrząc w górę przez krystalicznie czystą wodę zobaczyć ptaki siedzące na drzewach. Wszyscy nurkowie zawracają przy znaku „nie ma przejścia”, można jedynie spojrzeć z tęsknotą w ciemność za znakiem.

Najwspanialszym punktem programu była dla nas LabnaHa, właściwie magiczny świat Majów, tam nurkować mogło jedynie 8 „normalnych” nurków dziennie, by odpowiednio doświadczyć niezwykłości tego miejsca. Po stromych drewnianych schodkach do sali oświetlanej jedynie światłem wpadającym przez dziurę w dachu. Nurkuje się w miejscu pełnym wspaniałych, niezniszczonych kamieni, przejść, jaskiń rozdzielających się i znowu łączących, w których bez przewodnika można się z łatwością zgubić. Wynurzyliśmy się w jaskini, której góra pokryta była skamieniałościami. Pepe, nasz przewodnik powiedział, że jesteśmy dokładnie pod parkingiem, trudno nam było w to uwierzyć. Pepe opowiedział nam również, że na Yukatanie zbadanych jest jedynie 3% wszystkich jaskiń ze słodką wodą. Obudził się w nas instynkt odkrywcy. Tekst: Dorothea Seiffert, Holger Rettig Zdjęcia: Michael Horn i Holger Rettig